Na poziom naszej ekstraklasy zwykle się narzeka. Z błotem z regularnością szwajcarskiego zegarka mieszają ją krajowi eksperci średnio kilka razy dziennie. Biadolą, że bardzo dobrych piłkarzy to u nas nie ma, że hitowe mecze, jak ten Wisła-Legia coraz częściej przypominają po prostu… kity. Że błyskotliwe akcje jak już graczom grającym w Polsce się udają, to dalej